Wędrując śladami perskich poetów i miejsc światowej historii, odkryłem nie tylko zachwycające krajobrazy, ale i duszę narodu, który z pasją opowiadał swoje historie. Zapraszam do wspólnej podróży przez Iran – niesamowity kraj, gdzie każdy zakątek kryje w sobie opowieść wartą odkrycia, a skala gościny wprowadza w zakłopotanie.

Kraj, w którym ludzie pomagają zanim poprosisz o pomoc, gdzie odnajdzie się każdy, kto potrafi kwestionować informacje z mediów głównego nurtu. Wszyscy, którzy pragną doświadczyć przygody, niezależnie czy są alpinistami, autostopowiczami, sympatykami survivalu czy też miłośnikami sztuki, architektury, literatury i archeologii, z pewnością znajdą coś dla siebie w Iranie. To bez wątpienia najbezpieczniejszy kraj świata z punktu widzenia zagranicznego turysty, o którego zatroszczą się tu wszyscy: od zwykłych mieszkańców aż po służby mundurowe. 

Widok na Teheran z autostrady © arman teherian on unsplash
Widok na Teheran z autostrady © arman teherian on unsplash

Dlaczego Iran?

Do krainy Ajatollahów, mimo ekskomuniki nałożonej na mnie przez najbliższą rodzinę, wybrałem się dwukrotnie w 2015 i 2022 roku. Po raz pierwszy wodzony ciekawością, osobistą misją sprawdzenia czy to faktycznie światowa wylęgarnia fundamentalistów, gniazdo terroryzmu i społecznego zamordyzmu. Dość szybko przekonałem się jednak, że kreślony globalnie wizerunek niewiele ma wspólnego z perspektywy irańskiej ulicy. W rzeczywistości to państwo, które dość sprawnie funkcjonuje mimo gospodarczej izolacji i sankcji finansowych.

Odwiedź Iran

10-milionowa dżungla z betonu

Teheran zrobił na mnie podobne wrażenie, jak na Kapuścińskim w Szachinszachu. Głośnej miejskiej dżungli, w której chce się zostać, ale jednocześnie z niej uciec. Pierwsze 20 minut na teherańskim lotnisku bardziej niż każda książka odsłonią przed nieprzyzwyczajonym do muzułmańskiego świata przedstawicielem zachodniej cywilizacji niesamowitą różnicę kulturową. To uczucie, które zwala z nóg, nie bierze się jedynie z wszechobecnych banerów propagandowych, portretów Ajatollahów czy postaci zasłoniętych w czarne peleryny. To coś głębszego, coś niewyrażalnego słowami. 

Będziesz milionerem

Zakup irańskiego riala stanowi pierwsze, nieco zagadkowe zetknięcie z realiami tego kraju. Ze względu na sankcje międzynarodowe i izolowany system bankowy, walutę tę można nabyć wyłącznie na miejscu. To co może zaskoczyć przybysza, to fakt, że transakcje mogą odbywać się w jednym z trzech sposobów: za pomocą Riali, Tomanów lub Chomeinich. Dla nieprzygotowanego turysty pierwsze zetknięcie z irańską rzeczywistością walutową może być źródłem krótkotrwałej konsternacji.

Przechodniu, powalczysz o życie!

Irańczycy jeżdżą brawurowo i nie widać po nich, aby w jakikolwiek sposób respektowali przepisy ruchu drogowego. Wygląda to imponująco, ale statystyki mówią same za siebie. Iran od lat zaliczany jest do czołówki państw z największą śmiertelnością na drogach. Trzeba mieć się na baczności i pamiętać, że dla niektórych kierowców (szczególnie pojazdów jednośladowych) chodnik stanowi integralną część jezdni. Mijające pieszych skutery nie są zatem czymś nadzwyczajnym.

Słone Jezioro Namak Lake

Z Teheranem jest trochę jak z Bangkokiem. Stolica Iranu najpierw elektryzuje, po kilku dniach męczy niemiłosiernie żeby finalnie wzbudzać w przybyszu uczucie tęsknoty. Okopcony miejskim smogiem ruszam 120 km na południe, gdzie na wysokości 790 m n.p.m. znajduje się jeden z cudów irańskiej przyrody. Darjacze-je Namak to słone jezioro, które przyciąga fotografów z całego świata. Z jednej strony ornitologów, a z drugiej twórców nowo żeńskich sesji pamiątkowych. Poziom wody w najgłębszych miejscach jeziora wynosi zaledwie metr, a głównym źródłem zaopatrzenia w wodę jest rzeka Kom. Spękany gigantycznymi amplitudami grunt w połączeniu z błękitem nieba i górami na horyzoncie tworzy klimat rodem z innej galaktyki. Chcę tu biwakować, ale obok mieści się baza wojskowa więc odpuszczam dzikie koczowisko na rzecz arystokratycznej kwatery w Kaszan.

Widok na słone jezioro Namak © shutterstock
Widok na słone jezioro Namak © shutterstock

Kaszan – śladami dynastii Kadżarów

Mknę dalej na południe do miasta Kaszan, na terenie którego znaleziono ślady osadnictwa ludzkiego sprzed 6000 p.n.e. Na jego przedmieściach trafiam na Bagh-e Fin, flagowy przykład architektury perskich ogrodów z czasów rządów Abbasa I. Władcy spychanego na margines historii przez Ajjatolahów za stworzenie nowoczesnego państwa perskiego. Zagłębiając się w stare miasto natrafiam na najpiękniejszy meczet, jaki widziałem w Iranie. Jest nim Agha Bozorg, który wraz z medresą tworzy spektakularny kompleks architektoniczny. Po Kaszan, który historycznie stanowił centrum zatrzymywania się karawan przemierzających Jedwabny Szlak, snuję się w poszukiwaniu rezydencji bogatych rodów z czasów panowania dynastii Kadżarów. A przykładów okazałych gmachów jest w tym mieście naprawdę sporo.

Maczet Agha Bozorg © shutterstock

Maranjab Desert

Karawanseraj Shah Abbasi jest jednym z punktów orientacyjnych na tym pustynnym odludziu. Aż trudno uwierzyć, że ta kwadratowa konstrukcja z 29 pokojami dla uczestników karawan kupieckich ma już ponad tysiąc lat. Jestem na pustyni Maranjab, często odwiedzanej przez turystów ze względu na jej dostępność, różnorodność biologiczną i krajobrazy znane z piasków Sahary. Tak samo, jak łatwo tu dojechać, łatwo się również zgubić. Korzystam z pomocy lokalnego przewodnika, który zna każdy metr kwadratowy terenu i wydaje się podążać szlakami niewidzialnymi dla gringo. Nad moją głową latają orły i sępy, a na horyzoncie migocze zachodzące słońce. Zastanawiam się, skoro jest tu tak pięknie, co dopiero czeka mnie na Daszt-e Lut w prowincji Kerman. W ocenie wielu najpiękniejszej pustyni w Iranie. Sprawdzam koordynaty i obieram kolejny cel pielgrzymki po dawnej Persji – oddaloną o 140 kilometrów wieś w górach Kuh-e Karkas.

Pustynia Maranjab © shutterstock
Pustynia Maranjab © shutterstock

Czerwony szmaragd Abjane

Okoliczni mieszkańcy mawiają, że czas w Abjane zatrzymał się kilka wieków temu. I faktycznie, wtapiając się w konglomerat wąskich uliczek z zabudową z czerwonej gliny widzę inny Iran. Słyszę również, że grupa kilkuset mieszkańców posługuje się też odrębnym dialektem zbliżonym do języka partyjskiego. Oni nadal ubierają się jak ich przodkowie. Kobiety w zdobione kwiatowymi wzorami chusty i spódnice pod kolana, a mężczyźni w luźne spodnie i płaszcz. Klimat panujący w wiosce jest również osobliwy, lata są tu umiarkowane, a zimy śnieżne. Górskie położenie zapewnia dostęp do wody i sprzyja uprawie drzew owocowych. Zwiedzam historyczną świątynię ognia Harpaak i meczet Mian Deh z XI wieku, w którym podziwiam piękną kaligrafię i drewniane wykończenia.

Odkrywaj Iran bez limitu

Dzieci Isfahanu

W trzecim, co do wielkości mieście Iranu żyje ponad 2 miliony osób. To prawdopodobnie najważniejsze dla nas Polaków miejsce w Iranie. Dlaczego? Bo to miasto polskich dzieci na Bliskim Wschodzie. W latach 40-tych ubiegłego wieku schronienie znalazło ponad 2 tys. osób uciekających z armią generała Andersa. Były to głównie dzieci, w większości sieroty. Na Placu Imama spotykam “dzieci Isfahanu”, zorganizowaną grupę polonijną z różnych zakątków świata, świadków tamtych wydarzeń, z którymi decyduje się znaleźć jeden z sierocińców, w którym przebywali. Długie rozmowy o przeszłości, ich łzy i emocje podczas mszy w kwaterze polskiej na cmentarzu ormiańskim wprowadzają mnie w klimat zadumy nad losem rodaków z minionego stulecia. Isfahan opuszczam w nastroju refleksyjnym.

Widok na Persepolis z okolicznego wzgórza © shutterstock
Widok na Persepolis z okolicznego wzgórza © shutterstock

Persepolis – najbogatsze miasto pod słońcem

Persepolis w Iranie ukazuje potęgę dawnej cywilizacji, która kilkaset lat przed naszą erą trzęsła całym ówczesnym światem. Fakt, że mam do czynienia z ruinami wielkiego miasta sprzed 2500 lat zmiata mnie z planszy na kilka godzin. Odkrywanie Miasta Persów przywołuje wspomnienia z jordańskiej Petry, którą byłem zafascynowany mimo umiarkowanych sympatii do archeologii. Będąc na miejscu zwiedzam jeszcze dwa stanowiska historyczne: Naqsh-e Rajab i Naghsh-e Rostam. Nie ma Paryża bez Wieży Eiffela, nie ma Iranu bez Persepolis. To najbardziej turystyczne miejsce w kraju, które generuje 90% transferu zagranicznych turystów, po prostu trzeba uwzględnić na osobistej liście atrakcji do zobaczenia.

Shiraz – ogrody, śpiew słowików i groby poetów

Najważniejsze miasto w centrum prowincji Fars jest moim ostatnim przystankiem na trasie krajoznawczej wędrówki przez Iran. Święte miasto poezji, wina i kwiatów. To tu spoczywają wielcy poeci Hafez i Sadi, których fragmenty dzieł recytowane są z pamięci przez każdego mieszkańca kraju. Gdy przyjeżdżam do Shiraz wyczuwam od razu unoszący się w powietrzu luz południa. Czuć, że co wolno w Shiraz, już niekoniecznie w Isfahan czy Kom. Widzę ten powiew zmian na twarzach mieszkańców. Leniwe spacerowanie po ogrodach Eram i Narenjestan-e Qavam jest doświadczeniem wręcz mistycznym. Z kolei wieczorne snucie po wielkim Bazarze Vakil uświadamia mi, jak dobrzy w handlową szermierkę musieli być Persowie za czasów Jedwabnego Szlaku.


FAQ

Instagram

Szukasz konkretnego miejsca?