W każdy piątek po zachodzie słońca miasto pustoszeje, transport publiczny zastyga, a liczne rodziny gwarnie gromadzą się pod Ścianą Płaczu. Codziennie oczekują na powrót Mesjasza. Odkładają każdy grosz, by być pierwszymi, którzy dostąpią zbawienia podczas końca świata. Ma się on rozpocząć właśnie tu, w Jerozolimie, zaledwie kilkaset metrów od miejsca ich cotygodniowej modlitwy.

UWAGA: W związku z ogłoszeniem stanu wojny w Izraelu wiele linii zawiesza loty do tego kraju. Sprawdź nasz artykuł: Loty do Izraela. Informacje dla podróżujących (aktualizacja 10.10.2023 r.)

Świeżo wyciśnięty sok z granata, którego cierpko-słodkie krople wylewają się ze straganów na piaskowe ulice. Piwniczny chłód wilgotnego kamienia, z którego zbudowano mury Starego Miasta. Mirra i orientalne mieszanki kadzideł, których aromatów nie sposób spotkać w innym miejscu, niż w Świętym Mieście. Smażony na głębokim tłuszczu falafel i chałwa przygotowana ze świeżo mielonego sezamu. Koszerne, rzecz jasna. I sól. Unosząca się w powietrzu, niepozwalająca zapomnieć o tym, w jak bliskiej odległości znajduje się Morze Martwe. Tak smakuje i pachnie Jerozolima. 

Stoisko z przyprawami w Jerozolimie
Stoisko z przyprawami w Jerozolimie © shutterstock

Mianem Białego Miasta określa się w przewodnikach Tel Awiw. Kto jednak docierał do Jerozolimy samochodem, mógł dostrzec jasne budynki wyłaniające się zza wzgórz, w trakcie pokonywania kolejnych kilometrów betonowych serpentyn. Jerozolima nie ma w sobie wielkomiejskości. Ma za to tajemnicę, zagadkę, aurę niewypowiedzianych historii, które skrywają bramy Starego Miasta wykonane z białego piaskowca, czy też niewielkie uliczki coraz bardziej ortodoksyjnych dzielnic. 

Im głębiej się ją poznaje, tym bardziej można wczuć się w jej mistyczny, wyczuwalny wręcz pod opuszkami palców klimat. Taki, jakiego nie ma nigdzie na świecie. Kto był w Jerozolimie, ten na zawsze zapamięta rezonującą zewsząd atmosferę kultu trzech największych religii świata, towarzyszącą mu po przekroczeniu legendarnych murów Miasta Dawida. To tutaj spotykają się Biblia, Koran i Tora, by z tego miejsca wyruszyć w dalszą wędrówkę, niosąc przekaz Proroków głoszących Słowo Boże.

Zobacz Jerozolimę na własne oczy – sprawdź oferty wakacji

„Mój dom murem podzielony”

Mijają go codziennie w drodze do pracy, szkoły, czy idąc na modlitwę. Stał się nieodłącznym elementem infrastruktury Izraela i Palestyny. Wysoki na 8 metrów, wykonany z betonowych bloków. Mur. Dla turystów to symbol konfliktu Izraela i Palestyny. Dla lokalsów, którzy po drugiej stronie mają przyjaciół, rodzinę lub miłość – bolesna historia. I chociaż polityka na tym terenie odgrywa kluczową rolę, a konflikt wciąż eskaluje, nie dla każdego liczy się człowiek. 

Widok na Izrael i Palestynę z okolic Betlejem. Widoczny fragment drutu kolczastego
Widok na Izrael i Palestynę z okolic Betlejem. Widoczny fragment drutu kolczastego © shutterstock

W jednym z ulicznych barów w Jerozolimie słyszę historię o tym, jak mur nie zniszczył relacji międzyludzkich. Jest symbolem, barierą, podziałem, ale przecież można żyć ponad podziałami. To trudne do zrozumienia, zwłaszcza dla przyjezdnych, w których widok ciągnącego się przez 790 km muru, zakończonego drutem kolczastym, wywołuje gęsią skórkę. 

To my, żydzi

W samym Izraelu charedim (ultraortodyksyjnych żydów) jest prawie milion. Tylko w Jerozolimie żyje ich około 270  tysięcy, a większość spotkać można w Mea Shearim, jednej z najbardziej ortodoksyjnych dzielnic miasta, jeśli nie kraju. Kiedyś od reszty Jerozolimy oddzielały ją mury i dokładnie 100 bram. Dziś niewidzialną granicę wyznaczają plakaty nawołujące do skromnego ubioru, zakazu robienia zdjęć i poszanowania tradycji przez turystów. 

W Mea Shearim zamieszkują głównie chasydzi (podgrupa charedim). Chociaż nam, Europejczykom ciężko to sobie wyobrazić, chasydzi podporządkowali swoje życie oczekiwaniu na powrót Mesjasza, o co modlą się trzy razy dziennie. Świadomie zrezygnowali również z nowinek technologicznych, a ich telefony komórkowe są koszerne, co oznacza, że mają dostęp jedynie do ocenzurowanych treści. 

Dzielnica Mea Shearim w Jerozolimie
Dzielnica Mea Shearim w Jerozolimie © shutterstock

Charedim nie sposób nie zauważyć. Tradycyjne stroje sprawiają, że wyglądają niczym z innej epoki. Mężczyźni noszą czarne spodnie do kolan i długie płaszcze w kolorze czarnym, do tego pasek z frędzlami, białe podkolanówki i czarne, eleganckie buty. No i kapelusze, do których pokrowce wyglądają jak te na porządną gitarę. I wystające spod nich pejsy, których Żydzi nie ścinają zgodnie z przykazem z Tory. 

Uwagę zwracają również kobiety, które w tym odłamie judaizmu są niezwykle podporządkowane mężczyznom. Mężatki golą głowy i noszą peruki, co wynika z religijnego prawa zabraniającego modlić się przy kobietach, których włosy są odkryte. Początkowo wystarczyły chusty, jednak tradycja poszła naprzód. Żydówki nawet w gorące dni noszą rajstopy, aby nie odsłaniać skóry przed obcymi mężczyznami. Ich strój musi być skromny, stonowany, a peruka nie dłuższa niż do ramion.

Nie pytajcie, czy warto. Idźcie, przekonajcie się, ale uszanujcie to, co zastaniecie na miejscu. I bądźcie przygotowani na wszystko. Spojrzenia dzieci, wytykanie palcami za „inny” strój, tuziny peruk zapraszających do przydrożnych sklepów, a w najgorszym wypadku także rzucanie kamieniami na widok wycelowanego w chasydów aparatu fotograficznego czy telefonu. Oczekujcie świata, w którym czas niemal się zatrzymał. I chociaż ortodoksi żyją w tym miejscu i uważają je za swój dom, to wielu z nich wciąż nie uznaje państwa Izrael i to jest w tym wszystkim największy paradoks.

Sprawdź loty do Izreala
Cmentarz na Górze Oliwnej
Cmentarz na Górze Oliwnej © shutterstock

Po deszczu zawsze wychodzi słońce

Godzina i czterdzieści dwie minuty. Tyle zajęło mi dotarcie na szczyt Góry Oliwnej, skąd rozpościera się spektakularny widok na Stare Miasto. Skąpane w zachodzącym słońcu piaskowe mury wyglądają niczym z najpiękniejszej pocztówki. Ściana Płaczu, miejsce złożenia ciała Jezusa Chrystusa, kolejne stacje Drogi Krzyżowej i muzułmańska Kopuła w Skale, pokryte bezkresem nieba z królewskimi odcieniami złota. Czy tak wygląda raj?

Chciałabym w tym momencie zatrzymać czas. Choć na chwilę. U moich stóp rozpościera się jednak miejsce, które na to przyzwala. To właśnie tu, na najdroższym cmentarzu świata zwróconym w stronę całego miasta Jerozolimy, ma nastąpić koniec świata i Sąd Ostateczny. Gorliwie wierzą w to żydzi i muzułmanie, dla których pochówek tu jest najszczerszym marzeniem. 

Każdy chce być bowiem pierwszym w kolejce, który dostąpi zbawienia. Ile bylibyście w stanie zapłacić za to pierwszeństwo? Czy istnieje odpowiednia cena za doczekanie bram niebios? W tym przypadku kwoty osiągają sumę nawet kilku milionów dolarów, co wydaje się absurdalne, a jednocześnie fascynujące i absolutnie nie jest to nadinterpretacja.

Sprawdź noclegi w Izraelu
Stare Miasto w Jerozolimie
Stare Miasto w Jerozolimie © shutterstock

Szabat… Szalom!

Jak to się mówi, dzień święty święcić. W Izraelu określa się w ten sposób porę od zachodu słońca w piątek do zachodu w sobotę. Wierzcie lub nie, ale w szabat nie zrobicie nic. Dosłownie. To swego rodzaju niehandlowa niedziela w wersji premium, która ogranicza nie tylko działanie sklepów, ale również jakiejkolwiek komunikacji miejskiej, instytucji państwowych, a wśród ortodoksów również bankomatów czy… windy. 

Można odnieść wrażenie, że wchodzi się wówczas na zupełnie inny poziom wtajemniczenia. Szabat wprowadził bardzo restrykcyjne zasady, które mieszkańcy szanują, choć potrafią również łamać. Jest to w końcu tradycja żydowska, a więc nie przestrzegają jej muzułmanie, którzy w Jerozolimie chętnie oferują wówczas przejazdy, zakupy w sklepie czy inne atrakcje. Tak właśnie żyje się w mieście trzech religii. Jeśli któreś zasady Wam nie odpowiadają, zawsze możecie skorzystać z innych. 

Jedni porównują Jerozolimę do Bangkoku, inni twierdzą, że można ją albo kochać, albo nienawidzić. Dla niektórych jest komercyjna, dla pozostałych mistyczna i pełna jedynych w swoim rodzaju miejsc na ziemi. Dla mnie bezkresna, o indywidualnym charakterze, pełna kontrastów, pozwalająca zakochać się w sobie do szaleństwa, inspirująca, umożliwiająca doświadczanie tego, co często wydaje nam się nieosiągalne. Magiczna. Tak właśnie odczuwa się Jerozolimę, jeśli tylko otworzy się na nią wszystkie zmysły.



FAQ

Instagram

Szukasz konkretnego miejsca?