Powietrze pachnie tutaj cytrynowo. Droga wije się przez strome klify i co chwilę słychać klaksony innych kierowców. Za każdym zakrętem Wybrzeże Amalfi odkrywa przed nami coraz bardziej imponujące widoki na Morze Tyrreńskie.

Najbardziej zaskakującą rzeczą na Amalfi okazało się właśnie to, że w pełni zasługuje na swoją reputację. La dolce vita to tutaj codzienność, a widoki na żywo są jeszcze bardziej zapierające dech w piersiach niż na zdjęciach. Żadna fotografia nie jest w stanie oddać uroku i klimatu Wybrzeża Amalfi. Po prostu trzeba zobaczyć je na własne oczy. Postanowiłyśmy więc zrobić szybki road trip, rozpoczynając w Neapolu. 

Neapol

“O sole mio!” rozbrzmiewa tutaj co chwilę. Ta pieśń nazywana jest hymnem Neapolu – usłyszeć ją można z otwartych okien mieszkań i samochodów, chętnie śpiewają ją też uliczni muzycy. Miasto pod Wezuwiuszem jest też doskonałą bazą wypadową np. na Capri, Procidę czy, tak jak w naszym przypadku, Wybrzeże Amalfi. Spędziłyśmy tutaj tylko 1 dzień i w dużej mierze potraktowałyśmy miasto jako przystanek, a zarazem punkt startowy naszego road tripa przez Wybrzeże Amalfi. Neapol można oczywiście odwiedzić dla uroków czy atmosfery samego miasta, a nawet dla oryginalnej, włoskiej pizzy. Nam też udało się wybrać na krótki spacer.

Galeria Umberto I w Neapolu © Martyna Górna
Galeria Umberto I w Neapolu © Martyna Górna

Galeria Umberto I 

Serce Neapolu i Galeria Umberto I, a my mamy wrażenie, że przeniosłyśmy się do Mediolanu. Niewątpliwie, podobieństwo do mediolańskiej Galerii Wiktora Emanuela II nie jest przypadkowe. Obie powstały w tym samym czasie, na przełomie XIX i XX wieku, w okresie rozkwitu ekonomicznego i artystycznego Włoch. Przy wejściu do galerii napotykamy rzędy eleganckich sklepów, które kuszą bogactwem i przepychem. Ale to nie sklepy przyciągają tu naszą uwagę, a kolorowe mozaiki pod stopami, wysokie arkady i szklane kopuły, przez które przedzierają się promienie słoneczne. Spacerując wzdłuż sklepów i kawiarni, dotarło do nas, w czym tkwi urok tego miejsca. To sposób, w jaki sztuka zgrabnie łączy się z komercją, a tradycja styka się z nowoczesnością.

Fontanna Neptuna w Neapolu © Martyna Górna
Fontanna Neptuna w Neapolu © Martyna Górna

Fontanna Neptuna na placu Municipio

Ta fontanna z 1600 roku to prawdziwy podróżnik. Już 8 razy zmieniała swoje miejsce, przenosząc się z jednego neapolitańskiego placu na kolejny. Od 2015 roku posąg znajduje się na placu Municipio. Mamy tutaj potwory morskie, trytony, delfiny, a w centrum fontanny, na skale, dwie nimfy i dwóch satyrów podtrzymujących Neptuna z trójzębem. Rzymski bóg morza jest utożsamiany z historią Neapolu jako ważnego portu morskiego. Pomnik nawiązuje do bogactwa naturalnych zasobów miasta, które przyniosły regionowi rozwój i dobrobyt. 

Port w Neapolu © Martyna Górna
Port w Neapolu © Martyna Górna

Port w Neapolu

Spacer po głośnych, wąskich uliczkach Neapolu okazał się dla nas nieco przytłaczający. Spokój odnajdujemy w porcie, nad samym brzegiem morza. Siadamy na kamieniach, żeby odsapnąć od gwaru miasta. A jest tutaj pięknie – przed nami widok na całą zatokę i górującą nad miastem sylwetkę Wezuwiusza, nad którym unosi się delikatna para. Nie tylko my postanowiłyśmy złapać tutaj oddech, ponieważ to znany spot na piknik. Wielu ludzi zdecydowało się wziąć neapolitańską pizzę na wynos i zjeść ją tutaj, podziwiając zatokę. 

Mamy najlepsze oferty lotów i noclegów w Neapolu

Sorrento

Legenda głosi, że w starożytności wody okalające to miasto były zamieszkiwane przez syreny, które śpiewem wabiły marynarzy na skały. Tym razem Sorrento zwabiło też i nas. Właściwie miasto nie należy do Wybrzeża Amalfi, ale jest równie bajkowe i klimatyczne, mogłoby konkurować nawet z samym Positano. Z dala od turystycznego zgiełku, Sorrento jawi się jako skarb, którego wiele osób nie dostrzega. Wędrując po malowniczych uliczkach, mijając małe piekarnie, czując zapach cytryn i świeżych wypieków, w pełni poznałyśmy znaczenie “słodkiego nicnierobienia”. Nie przeszkodził nam w tym nawet ani napięty grafik, ani fakt, że mogłyśmy spędzić tutaj tylko jeden dzień. 

Piazza S. Antonio

Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu, ale w Sorrento prowadzą do Piazza S. Antonino. To serce miasta, punkt orientacyjny dla każdego podróżnika, ale także prawdziwy raj dla miłośników kawy, świeżego pieczywa i doskonałej kuchni włoskiej. Gdy siadamy w jednej z kawiarni, możemy wczuć się w tutejszą atmosferę i poczuć puls miasta. Pierwsza obserwacja – jest tu znacznie czyściej niż w Neapolu. Po drugie, otacza nas piękna roślinność – równo przycięta trawa, kolorowe kwiaty, palmy i drzewa cytrynowe

Ogród cytrynowy I Giardini Di Cataldo w Sorrento © Martyna Górna
Ogród cytrynowy I Giardini Di Cataldo w Sorrento © Martyna Górna

I Giardini Di Cataldo – ogród cytrynowy

Tak właśnie wyobrażałyśmy sobie słynny “Tajemniczy ogród” z powieści F. Hodgson Burnetta, którą czytałyśmy jeszcze w szkole podstawowej. “W świecie musi być mnóstwo czarów, tylko ludzie nie wiedzą, jak one wyglądają” – przeczytamy w niej. Przechadzając się pod koronami cytrynowych drzew, mogłyśmy poczuć się jak jej bohaterki, bo rzeczywiście – to miejsce ma w sobie coś magicznego.

Wykup bilety na atrakcje zanim wyruszysz!

Drzewa uginają się od cytryn, a w powietrzu unosi się ich intensywny zapach. Do tego dochodzi jeszcze bujna zielona roślinność, kolorowe kwiaty, kwitnące drzewka i porastające ściany pnącza. Burnett pisze w swojej powieści, że “nikt nie potrzebuje kaprysić, gdy ma wokół siebie takie śliczne kwiatki i tyle cudnych, dzikich roślin, co tu się pną i zwieszają”. Musimy przyznać mu rację – podczas naszej wizyty w Giardini Di Cataldo czas jakby zwolnił, dając nam przestrzeń na relaks i naładowanie baterii.

Piazza Tasso w Sorrento © Martyna Górna
Piazza Tasso w Sorrento © Martyna Górna

Piazza Tasso i Dolina Młynów

Mimo swojej nazwy Plac Tasso to po prostu dość ruchliwe skrzyżowanie. Dużo ciekawsze od samego placu są liczne restauracje, kawiarnie, sklepy z upominkami (np. Fattoria Terranova) i bary (jak słynny Bar Fauno), które znaleźć można w każdej uliczce i alejce. Znajduje się tu jeszcze pomnik najsłynniejszego poety z Sorrento, Torquato Tasso, który podobno właśnie tutaj znalazł inspirację dla swoich wierszy. Przy okazji warto skierować się do Doliny Młynów – oddalonej o zaledwie 10 minut spaceru od Placu Tasso.

Już w XIII wieku gigantyczne młyny przetwarzały tutaj zboże. Ich ruiny oraz charakterystyczne pionowe, kamienne ściany otaczające dolinę zachowały się do dziś. Obecnie historia młyńskiego rzemiosła miesza się tutaj z pięknem natury. Dolina przypomina nam swoim charakterem wąwóz El Tajo w Rondzie. Oba miejsca są wąwozami, przez oba przepływają rzeki i oba imponują pionowymi formacjami. Dolina Młynów ma jednak bardziej kameralny charakter i jest otoczona gęstą roślinnością, co nadaje jej tajemniczą aurę.

Hotel Bellevue Syrene

Na krawędzi klifu, niczym korona na szczycie Sorrento, stoi hotel i restauracja Bellevue Syrene. Tarasy ozdobione zwisającymi kaskadowo bugenwillami i panoramiczny widok na kobaltowe Morze Tyrreńskie to wizytówka tego obiektu. Do tego rzeźby, antyki, designerskie meble i nieziemski ogród. Jest on pełen bujnej zieleni i kolorowych kwiatów. W otoczeniu krzewów stoją popiersia w antycznym stylu. 

W powietrzu było czuć delikatną morską bryzę, a w tle przez gładką taflę wody co chwilę przepływała motorówka. 5-gwiazdkowy obiekt może przestraszyć cenami za nocleg (zwłaszcza w sezonie!), dlatego postanowiłyśmy wybrać się tutaj na lunch. Biorąc pod uwagę jakość posiłków, wystroju i obsługi, ceny w restauracji i kawiarni nie są wcale wygórowane. Naszym największym zachwytem okazał się sorrentyński deser – Delizia al Limone, czyli dosłownie “cytrynowa słodycz”. Delikatny biszkopt w kształcie kopuły skropiony jest syropem na bazie likieru limoncello. Słodyczy dodaje cytrynowy krem, którym ciasto jest pokryte i wypełnione. Często posypane jest także skórką cytryny. Nic dziwnego, biorąc pod uwagę, że Sorrento nazywane jest miastem cytryn.

Samochodem przez cytrynowe gaje

Droga SS 163

Ciągnie się wzdłuż wybrzeża, wijąc się przez wysokie klify i odsłaniając przed nami coraz to wspanialsze widoki. Dodatkową atrakcją, która nieco przerywa tę amalfitańską sielankę, jest częste trąbienie. Droga jest na tyle wąska, że kierowcy muszą sygnalizować, że zbliżają się do zakrętu, aby zrobić dla siebie miejsce. 

Co chwilę mijamy liczne punkty widokowe. Warto się przy nich zatrzymać, bo, po pierwsze, widoki są zniewalające. Po drugie – znajdują się przy nich budki i stragany ze świeżą żywnością, lokalnym rękodziełem czy słynnymi na wybrzeżu specjałami. Znajdziemy na nich ceramikę, granitę, gelato, limoncello, cytrynowe desery, a nawet same cytryny. Można spotkać się tutaj z lokalnymi mieszkańcami, którzy chętnie dzielą się sekretami z codziennego życia na Amalfitańskim Wybrzeżu.

Właściciel jednej z tych budek, Salvatore, jest prawdziwym celebrytą. Bardzo chętnie rozmawia z turystami, a nawet pomaga im kręcić filmy i robić zdjęcia z jego straganem w roli głównej. Stoisko rzeczywiście przykuwa uwagę kolorami świeżych owoców, warzyw i dekoracji. To jednak sama postać Salvatore’a stała się legendarna i to właśnie dla niego przybywa tutaj tak dużo podróżników. Co więcej, jak chwali się sam właściciel, jego budka jest najbardziej instagramowa ze wszystkich mijanych na trasie, a dodatkowo może pochwalić się znakomitym widokiem na Positano.

Widok na Positano © Martyna Górna
Widok na Positano © Martyna Górna

Positano

Pastelowe domki przylegają do stromych klifów, sprawiając wrażenie, że zwisają one nad Morzem Tyrreńskim. To obraz, który upodobali sobie celebryci i turyści z całego świata. W wyniku popularności wśród słynnych gwiazd, zasadniczym (i chyba jedynym) minusem Positano są ceny. Dobrym rozwiązaniem na małą oszczędność jest rezerwacja hotelu w pobliskiej miejscowości. My wybrałyśmy Minori, które z kolei klimatem przypominało nam Maderę. Od Positano było oddalone o 40 minut jazdy samochodem przez (znów) wijące się ulice z cudownymi widokami. 

Samo Positano jest niewielkie, a na jego terenie skupione są tysiące, jeśli nie dziesiątki tysięcy turystów. Co za tym idzie, Positano wydaje się bardziej gwarne niż Sorrento. Mimo to postanowiłyśmy zwiedzić ten magiczny zakątek w trybie slow i znów posmakować słodkiego nicnierobienia. Skupiłyśmy się na próbowaniu lokalnej kuchni i podziwianiu wybrzeża

Widok na Positano i majolikową kopułę kościoła Santa Maria Assunta © Martyna Górna
Widok na Positano i majolikową kopułę kościoła Santa Maria Assunta © Martyna Górna

Kościół Santa Maria Assunta

Ceramika, która przypomina lukrowane ciasteczka? To majolika, czyli włoski fajans z XII i XIII wieku – kolorowy i ręcznie zdobiony. Kopuła kościoła Santa Maria Assunta jest pokryta majoliką. Wzór składa się z żółtych, zielonych i niebieskich płytek, które mienią się na tle błękitu nieba. Z placu przed świątynią zobaczymy fasadę budynku i XIII-wieczny dzwon, a żeby zobaczyć kopułę trzeba przenieść się nieco wyżej. Kościół Santa Maria Assunta jest również znanym punktem orientacyjnym ze względu na swoją lokalizację. Znajduje się w centrum Positano, na skraju klifu, skąd niedaleko już na główną plażę.

Marina Grande i plaża Fornillo

Widok prosto z pocztówki? To właśnie tutaj. Wzdłuż długiej, 300-metrowej plaży, która leży niemal naprzeciwko archipelagu Li Galli, znajduje się szereg restauracji i barów oraz słynna dyskoteka, Music On the Rocks. Plaża stała się centrum życia towarzyskiego miasta, gdzie miejscowi spotykają się z turystami i światowymi celebrytami. Marina Grande ma dwa płatne kąpieliska z leżakami, parasolami i innymi udogodnieniami. Od strony przystani znajduje się tu także bezpłatna strefa, skąd można wynająć łódkę, aby popłynąć na Capri lub odwiedzić pobliskie zatoczki. 

A gdyby tak wybrać bardziej kameralne i spokojne miejsce? Idąc malowniczą ścieżką z Marina Grande, docieramy na plażę Fornillo. Jest tu ciszej, mniej tłoczno, a nadal tak samo pięknie. Plaża otoczona jest przez klify, a woda wydaje się tu jeszcze bardziej turkusowa niż na głównej plaży. 

Widok na piętrzące się domki w Positano © Martyna Górna
Widok na piętrzące się domki w Positano © Martyna Górna

Widok na wybrzeże

To co zachwyca w Positano najbardziej to oczywiście wybrzeże. Naszym celem wizyty w Positano było to, aby nasycić wzrok tym wyjątkowym widokiem na piętrzące się kolorowe domki. Mimo wszystko, majestatyczny charakter tego miejsca najłatwiej docenić z daleka. Jednym ze sposobów jest wycieczka łódką, szczególnie wieczorami czy podczas zachodów słońca. W ciągu dnia warto odwiedzić restaurację lub bar, z którego można podziwiać wybrzeże w pełnej okazałości. Popularną miejscówką z takim widokiem, którą i my wybrałyśmy, jest Li Galli Bar. Wyobraź sobie: pyszna włoska pasta i limoncello, a w tle Positano. Czego chcieć więcej?

Zaplanuj wakacje na Wybrzeżu Amalfitańskim

Można byłoby zażyczyć sobie więcej czasu na delektowanie się atmosferą Amalfi. Miałyśmy tylko 3 dni na odkrycie tych wszystkich urokliwych zakątków, więc wypożyczenie auta było konieczne. Podczas rozmów z lokalnymi mieszkańcami dowiedziałyśmy się, że komunikacja publiczna działa tutaj doskonale. Zwiedzanie Amalfi, przemieszczając się tylko autobusami, jest więc jak najbardziej wykonalne, zwłaszcza jeśli ma się więcej czasu. Miasteczka ulokowane wzdłuż wybrzeża są niewielkie. Nie potrzeba więcej niż 1-2 dni, aby poczuć ich atmosferę i zobaczyć najważniejsze miejsca. Gdybyśmy mogły zostać tu dłużej, skierowałybyśmy się raczej w stronę innych miast, jak np. Ravello czy Salerno.

Najważniejsze punkty z naszej wycieczki znajdziesz w rolce na Instagramie:



FAQ

Instagram

Szukasz konkretnego miejsca?