Joanna KOroniewska i Maciej Dowbor podróże z esky

Pamiętam moment, gdy siedziałam w małej knajpce obok hotelu i pomyślałam, że to jest podróż mojego życia, właśnie dlatego, że wszystko było nasze: zaplanowane od początku do końca samodzielnie. Wtedy zrozumiałam, że największą radość daje mi robienie rzeczy po swojemu.

Zima, mało słońca i początek roku  potrafią być wymagające. Jakie są twoje sposoby na to, żeby w tym czasie zadbać o dobre samopoczucie i energię?

Podstawą jest dbanie o samą siebie. Im jestem starsza, tym wyraźniej to czuję. Od wielu lat uprawiam sport, choć jako dziecko kompletnie tego nie czułam. Najpierw biegałam, dziś gram w tenisa i daje mi to absolutnego kopa. Sport jest stałym elementem mojego harmonogramu i nie ma sytuacji, żebym się nie ruszała. Daje mi zdrowie, wytchnienie i ogromną dawkę endorfin. Zawsze powtarzam: ruch jest dla każdego, niezależnie od wieku.

Joanna Korowniewska gra w siatkówkę plażową podczas swoich wakacji
[c] Joanna Koroniewska

Przy intensywnym trybie życia, jaki prowadzę, bardzo pomagają mi również krótkie wyjazdy. Nawet te kilkudniowe potrafią naładować baterie.

Często decydujecie się właśnie na krótsze wypady?

Zdecydowanie tak. Szczerze mówiąc, nie pamiętam, kiedy ostatnio byliśmy na urlopie dłuższym niż dwa tygodnie. Uwielbiamy z mężem city breaki. Coraz częściej wyjeżdżamy sami. Zaczęło się od wyjazdów zawodowych, po których zobaczyliśmy, jak wiele daje nam bycie tylko we dwoje, bez dzieci. Ale równie często podróżujemy całą rodziną, bo jesteśmy z dziećmi bardzo blisko i wspólne wyjazdy są dla nas ogromnie ważne.

Jak spędzacie czas podczas takich podróży? 

Zdecydowanie aktywnie. Lubimy zwiedzać, poznawać miejsca od mniej oczywistej strony, nie tej typowo turystycznej, ale bardziej z perspektywy mieszkańców. Czy to Bali, Tajlandia, Włochy, czy Hiszpania, zawsze szukamy miejsc nieoczywistych. To one mają dla nas największą wartość.

Jak zmieniło się organizowanie rodzinnych wakacji, odkąd dzieci są starsze i co zawsze się sprawdza w trakcie rodzinnego podróżowania?

Dopiero z perspektywy czasu widzę, jak bardzo nie doceniałam momentu, kiedy dzieci były w przedszkolu. Wtedy można było podróżować znacznie swobodniej. Gdy poszły do szkoły, wszystko trzeba dopasować do kalendarza i konkretnych przerw w nauce. To oznacza droższe bilety i konieczność planowania z dużym wyprzedzeniem. Dziś nasze wakacje, ferie czy święta rezerwujemy naprawdę wcześnie i bardzo to polecam.

Druga, absolutnie kluczowa sprawa to ubezpieczenia. Nigdy nie wyjeżdżamy bez nich. Kilka razy zdarzyło się, że dzieci chorowały tuż przed wylotem i wyjazd wisiał na włosku. Zdarzało się, że musieliśmy z ubezpieczenia skorzystać. Zawsze sprawdzamy też pogodę i możliwe anomalie klimatyczne w danym regionie świata. To naprawdę ważne.

Dlaczego podróże są dla ciebie tak ważne?

Nie ma w życiu nic cenniejszego niż wspomnienia. Nie wyobrażam sobie odkładania pieniędzy na kolejny komputer czy konsolę zamiast na wspólny wyjazd. Moje dzieciństwo było ubogie w podróże, dlatego dziś to dla mnie i mojego męża absolutny priorytet. Chcemy dać naszym dzieciom coś, co zostanie z nimi na całe życie.

Joanna Koroniewska z mężem Maciejem Dowborem na rodzinnych wakacjach z córkami
[c] Joanna Koroniewska

Rodzinne podróże są dla mnie bezcenne. To czas poznawania świata, innych kultur i dzielenia się tym, co nas fascynuje. Za każdym razem, gdy wchodzę do samolotu, czuję, jak zmienia się moja energia, pojawia się ekscytacja, lekkość i ogromna wdzięczność. I do tego doświadczenia staram się wracać jak najczęściej, sama i razem z rodziną.

Wiele osób mówi, że podróż zaczyna się dużo wcześniej niż na lotnisku. 

Też tak mam. Zawsze robię listy i pakuję mnóstwo lekarstw, jestem bardzo przezorna. Mąż śmieje się, że zazwyczaj mam za dużo toreb, choć z czasem nauczyłam się latać tylko z bagażem podręcznym. Bardzo to polecam, zwłaszcza przy krótkich wyjazdach, bo ogromnie oszczędza czas na lotnisku.

Joanna Koroniewska w podóży
[c] Joanna Koroniewska

Jestem przygotowana na różne scenariusze, także na zagubiony bagaż, co niestety zdarzało mi się wielokrotnie. Dziś wiem już, że w podróży ubrania nie są najważniejsze, dlatego potrafię być minimalistką. Szkoda mi czasu i energii na taszczenie trzech walizek na tydzień.

Jak wygląda u was w praktyce planowanie podróży?

Odkąd pamiętam, odkąd zaczęliśmy zarabiać własne pieniądze, jednym z głównych założeń w naszej rodzinie było zwiedzanie świata. To jest dla nas bardzo ważne. Maciek zawsze chciał mieć żonę, która będzie gotowa pójść z plecakiem na koniec świata i robić rzeczy, które nie są sensu stricte turystyczne. Ja też nigdy nie byłam fanką all-inclusive. Mąż się ze mnie śmieje, bo rzeczywiście kompletnie nie umiemy leżeć na leżaku.

Joanna Koroniewska w podróży po Wenecji
[c] Joanna Koroniewska

Planujemy wyjazdy bardzo różnie: czasem z dużym wyprzedzeniem, a czasem zupełnie spontanicznie, na szybkie, krótkie wypady. Zawsze byliśmy eksplorującymi turystami. Wyjazdy z tradycyjnym biurem podróży zdarzyły nam się może raz czy dwa. Mamy swoje patenty: zawsze sprawdzamy na TripAdvisorze prawdziwe zdjęcia od klientów, a nie tylko te hotelowe i wszystko dokładnie weryfikujemy. Jesteśmy typami odkrywców. Nie lubimy, gdy ktoś narzuca nam konkretne godziny posiłków czy dress code. Mój mąż na przykład nie znosi sytuacji, w której na kolację nie może przyjść w krótkich spodenkach.

Co we współpracy z eSky okazało się dla was na tyle wartościowe, że zdecydowaliście się nie robić wszystkiego zupełnie sami?

Bardzo się cieszymy z tej współpracy, także dlatego, że mimo pełnej wolności wyboru w podróżowaniu czujemy się po prostu zaopiekowani. To dla nas nowe i bardzo fajne doświadczenie.

Mamy poczucie, że możemy wymyślać podróże dokładnie tak, jak chcemy, a jednocześnie, że jeśli wydarzy się coś nieprzewidzianego, na przykład zmiana lotu, jest miejsce, które daje nam realne wsparcie. Mój mąż mówi, że po raz pierwszy czuje, że z jednej strony robi dokładnie to, co chce w podróżach, a z drugiej ma poczucie bezpieczeństwa.

Joanna Koroniewska w podróży. Odpoczynek  na plaży egzotycznej
[c] Joanna Koroniewska

To dobre połączenie: wolność i opieka. Wcześniej tego nie doświadczaliśmy, a teraz zaczynamy się z tym oswajać i muszę przyznać, że to jest bardzo przyjemne.

A zdarzyło się wam kiedyś, że po przyjeździe na miejsce, spontanicznie zmieniliście plany podróży?

Pamiętam wyjazd na Bali, kiedy kupiliśmy całą ofertę w tradycyjnym biurze podróży. Już po zobaczeniu hotelu i pokoju wiedzieliśmy, że to absolutnie nie jest nasza forma podróżowania. Byliśmy zmęczeni lotem i dojściem do hotelu. Zrezygnowaliśmy z noclegu i zamiast zostać na miejscu, ruszyliśmy samochodem dookoła wyspy. Każdego dnia spaliśmy w innym miejscu, czasem nawet w parkach, w tzw. gazebo, czyli takich domkach bez ścian, tylko z moskitierami. 


Czym jest gazebo?

W krajach Azji Południowo-Wschodniej, m.in. na Bali, gazebo to prosta, otwarta konstrukcja z dachem, często bambusowa, służąca do odpoczynku, medytacji albo noclegu. Zamiast ścian ma wolną przestrzeń, a rolę ochrony przed owadami pełni moskitiera. Dzięki przewiewności gazebo dobrze sprawdza się w gorącym, wilgotnym klimacie.

Drewniane gazebo na Bali z białymi zasłonami, leżanką i poduszkami, położone w tropikalnym ogrodzie podczas lekkiego deszczu, idealne miejsce do relaksu i wypoczynku.
Gazebo w tropikalnym ogrodzie na Bali, stworzone do relaksu w otoczeniu natury i egzotycznej zieleni. [c] Shutterstock

Tego typu noclegi są popularne wśród backpackerów i osób szukających bliskiego kontaktu z naturą. Gazebo można wynająć jako część bardzo prostych pensjonatów, ekoresortów albo lokalnych guesthouse’ów zazwyczaj na miejscu, gdzie bywają opisane jako open-air pavilion lub gazebo with mosquito net.


Czy lubicie ten sam sposób podróżowania, czy jednak przed wyjazdami musicie negocjować?

Oczywiście, że to są negocjacje. Mojemu mężowi wystarczy zwykły pokój, a ja na przykład kocham wannę i jeśli tylko mogę, wybieram miejsca, w których mogę się w niej wykąpać. Odkąd mamy dzieci, znalezienie większego pokoju dla czwórki stało się bardziej skomplikowane, więc te negocjacje są naprawdę szerokie.

Joanna Koroniewska w podróży. Żaglówka w tle
[c] Joanna Koroniewska

Nie wybieramy luksusu ponad wszelką cenę. Bardzo lubimy zaoszczędzić, zwłaszcza na biletach. Zawsze kupujemy loty z wyprzedzeniem. Mój mąż, którego tata jest matematykiem, często dokładnie sprawdza, ile udało nam się na nich zaoszczędzić. Staramy się optymalizować podróże i nie wydawać na nie fortuny.

Zdarzyło nam się kilka razy zapłacić więcej, kupując bilety na ostatnią chwilę, i do dziś trochę nam się to odbija czkawką. Dlatego już teraz planujemy wyjazd z eSky na zimę do Laponii, żeby pokazać ją młodszemu dziecku, bo w poprzednim roku ceny były już dla nas zbyt wysokie.

Hotele w centrum miasta czy raczej przy plaży?

To zależy od celu wyjazdu. Jeśli lecimy do Rzymu czy Barcelony, żeby zwiedzać, centrum jest dla nas kluczowe. Natomiast kiedy chcemy po prostu odetchnąć i zwolnić, lokalizacja w samym sercu miasta nie ma już takiego znaczenia.

Joanna Koroniewska w podróży w Londynie
[c] Joanna Koroniewska

Najczęściej zależy nam na tym, by pokazać dzieciom jak najwięcej, dlatego wybieramy mniejsze, butikowe hotele położone w samych centrach miast. Tak było ostatnio, gdy z eSky polecieliśmy do Malagi. Zatrzymaliśmy się w hotelu w samym sercu historycznego centrum, tuż przy katedrze, nic dziwnego, że znajomi do dziś pytają nas o to miejsce. Ogromnym atutem była też restauracja, pięknie położona, z widokiem na katedrę. Dzięki temu nie traciliśmy czasu na dojazdy czy parkowanie i od razu mogliśmy chłonąć miasto oraz jego atmosferę.

Co jest pierwszą rzeczą, którą robisz po przyjeździe w nowe miejsce?

Jeszcze przed wyjazdem mam swój rytuał. Zawsze przygotowuję listę rzeczy do spakowania, zwłaszcza tych dla dzieci. Bez niej czuję się jak bez ręki. Na miejscu przede wszystkim muszę poznać otoczenie. Nigdy nie idę od razu jeść, najpierw sprawdzam pokój. Zwracam uwagę głównie na dwie rzeczy: czystość i hałas. Nie znoszę głośnych miejsc. Raz, podczas wyjazdu służbowego, trafiłam na pokój, pod którego oknem jeździła kolej, nie było mowy o zaśnięciu. Na wakacjach cisza i czysty pokój są dla mnie absolutną podstawą.

Joanna Koroniewska w Hiszpanii
[c] Joanna Koroniewska

Jeśli pokój jest w porządku, staram się szybko rozgościć, a kolejnym krokiem jest wynajęcie samochodu albo obejrzenie najbliższej okolicy. Hotel traktujemy wyłącznie jako miejsce do spania, a nie do spędzania w nim czasu.

Czy pamiętasz podróż, która była dla ciebie decydująca lub szczególnie ważna?

Myślę, że był to wyjazd do Tajlandii z naszą czteroletnią córką. Wszystko zorganizowaliśmy sami, a właściwie zrobił to mój mąż, który jest specjalistą od wyszukiwania promocji. Pamiętam moment, gdy siedziałam w małej knajpce obok hotelu i pomyślałam, że to jest podróż mojego życia, właśnie dlatego, że wszystko było nasze: zaplanowane od początku do końca samodzielnie. Wtedy zrozumiałam, że największą radość daje mi robienie rzeczy po swojemu.

Zawsze lubiliśmy chodzić własnymi ścieżkami. Bywało, że w danym miejscu byliśmy jedynymi Polakami i czuliśmy się bardzo intymnie. Ogromną satysfakcją jest dla nas to, że zwiedziliśmy piękne kraje i kontynenty na swój własny sposób. To cudowne uczucie, że dzięki samodzielnej organizacji potrafimy chronić siebie i swoją prywatność.

W których miejscach na świecie poczułaś się jak u siebie? 

Taki skrawek raju znaleźliśmy w Hiszpanii, która stała się dla nas absolutnie drugim domem. Zawsze myślałam, że bliższe będą mi Włochy, ze względu na kuchnię i architekturę, a jednak to Hiszpania okazała się nam najbliższa.

Jednocześnie nie ukrywam, że najpiękniej żyje nam się w Polsce. Czujemy się tu najbezpieczniej, jest bardzo smacznie i zawsze wracamy z ogromną tęsknotą. Polska jest wyjątkowa: mamy góry, morze i mnóstwo miejsc, które wciąż czekają na odkrycie.

Joanna Koroniewska na wakacjach
[c] Joanna Koroniewska

Jeśli chodzi o świat, marzę o Hongkongu i Australii, choć wiem, że na takie podróże potrzebuję dużo czasu. Singapur trochę mnie rozczarował, to nie było miejsce mojego życia. Z kolei Malediwy okazały się dla nas za nudne. My potrzebujemy ruchu i ciągłego przemieszczania się; pływanie kajakiem po atolach nie było dla nas wielkim wydarzeniem.

Mam jedną zasadę i jedną radę dla podróżujących: żeby naprawdę poznać kraj, trzeba po prostu wyjść z hotelu. 

Czy była jakaś rozmowa z Maćkiem, która wydarzyła się tylko dlatego, że byliście w drodze  i raczej nie miałaby szans wydarzyć się w domu?

Jesteśmy w związku bardzo otwarci i mówimy sobie wszystko. Ostatnio trafiłam jednak na materiały, które pokazywały, że rodziny, które nie podróżują, tracą ważne emocjonalne doświadczenia. I myślę, że coś w tym jest. W podróżowaniu rodzinnym wydarza się coś naprawdę wyjątkowego. Jesteś w obcym miejscu i tak naprawdę masz tylko siebie, a jednocześnie czujesz się bezpiecznie, bo jesteś z najbliższymi. To bardzo silne doświadczenie.

Dla mnie podróże z rodziną są jedną z najważniejszych rzeczy w życiu, bo nie ma nic cenniejszego niż bliskość i poczucie bezpieczeństwa. Zawsze będę powtarzać: nieważne, gdzie jestem, najważniejsze, że jestem z moimi najbliższymi.


Joanna Koroniewska selfie na plaży
[c] Joanna Koroniewska

Joanna Koroniewska to jedna z bardziej rozpoznawalnych i cenionych polskich aktorek. Szerokiej publiczności znana przede wszystkim z roli Małgorzaty Mostowiak w serialu „M jak miłość”, występowała także m.in. w produkcjach „Daleko od noszy”, „Hotel 52”, „Julia” czy „Komisarz Alex”. Absolwentka Akademii Teatralnej w Warszawie, z powodzeniem łączy pracę aktorską w filmach, serialach i teatrze z działalnością telewizyjną oraz dubbingową.

Poza aktorstwem chętnie angażuje się w projekty rozrywkowe i społeczne, a także aktywnie działa w mediach, dzieląc się swoim doświadczeniem, poczuciem humoru i dystansem do codzienności. Prywatnie jest żoną Macieja Dowbora i mamą dwóch córek, a równowagę między życiem zawodowym a rodzinnym traktuje jako jedną ze swoich najważniejszych wartości.

Aktorka jest ambasadorką marki eSky, z którą łączy ją zamiłowanie do podróży, odkrywania nowych miejsc i świadomego planowania wyjazdów.


Przeczytaj również:

Hanna Sieja-Skrzypulec

Literaturoznawczyni, copywriterka i instruktorka pisania. Autorka „Twórczego pisania na gruncie polskim”, scenariuszy filmowych oraz artykułów poświęconych kreatywności. Kocha mikropodróże, szwendanie się po miastach oraz wędrówki przez pola i lasy. Lepiej nie pytać jej o drogę.

Instagram

Szukasz konkretnego miejsca?