Emocje, wspomnienia zapachów, smaków i spotkań. Przywozimy je z podróży w głowie tak, jak pamiątki w walizce i zdjęcia w telefonie. Rozmawiamy z dr Małgorzatą Wypych o tym, jak podróże wpływają na nasz dobrostan i pomagają nabrać dystansu do codzienności.

Ponoć najlepsze podróże to te, z których wracamy z wypoczętym umysłem – ciało i tak się zmęczy. Dlatego warto świadomie zaplanować, jakimi przeżyciami chcemy karmić nasz umysł podczas urlopu. Sprawdź, jak uchronić się przed wakacyjnym stresem i jak podróżować, by zadbać o swoje samopoczucie.

Mama z córką bawią się na plaży
Mama z córką bawią się na plaży © shutterstock

Czy wakacje mogą być stresujące?

Szczerze?

Pewnie, porozmawiajmy szczerze. To jak jest naprawdę z tymi podróżami?

Nie tak kolorowo, jak byśmy chcieli. Z badań wynika, że 60 procent ludzi stresuje się wakacjami. Urlop jest czynnikiem wymienionym na liście stresorów życiowych w kwestionariuszu oceny stresu. Ja sama dużo podróżuję, natomiast z podróży zwykle wracam zmęczona, potrzebuję jednego czy dwóch dni na dojście do siebie, spokojne ogarnięcie mieszkania, przygotowanie się do pracy. Podobnie moi znajomi i pacjenci uważają, że po podróży przydaje się przerwa na osadzenie się z powrotem w codzienności.

Zaplanuj wypoczynek dla umysłu

Co najczęściej przeszkadza nam w cieszeniu się wakacjami czy wyjazdem?

Na stres wakacyjny wpływa wiele czynników. Pierwszy to samo planowanie – ktoś musi wziąć na siebie ten obowiązek, odpowiedzialność za podjęcie decyzji „gdzie jedziemy”, „co robimy”. I presję, by wszystkich zadowolić. Jeżeli podróżujemy z rodziną albo ze znajomymi, nie obejdzie się bez negocjacji pomiędzy tymi, którzy chcą zaliczyć jak najwięcej zabytków, a tymi, którzy wolą relaks bliżej natury – jak choćby spokojne spacery po plaży czy spływy kajakowe. 

Gdy podróżujemy z dziećmi, jest jeszcze trudniej. Zmiana otoczenia, nawyków żywieniowych i brak ulubionych zabawek, często w połączeniu z upałami, sprawiają, że małe dziecko będzie przebodźcowane – czyli marudne i lgnące do rodziców bardziej niż zazwyczaj. Opieka nad dzieckiem na wakacjach z pewnością nie będzie łatwiejsza niż na co dzień.

Rodzice z synem nad jeziorem
Rodzice z synem nad jeziorem © shutterstock

Czyli jeszcze nie wyjechaliśmy, a już pojawia się stres.

Tak. A kolejnym czynnikiem stresującym jest sama podróż. Wielu ludzi, głównie z pokolenia 50+, stresuje się tym, że nie zna języków obcych. Dlatego wolą wczasy z biurem podróży i pilotem, który w razie potrzeby dogada się za nich, załatwi sprawę na lotnisku. Lotniska to także punkt zapalny. Długotrwałe przebywanie w tłumie włącza odruch orientacyjny – podświadomie będziemy uważniej kontrolować otoczenie, sprawdzać, czy skądś nie nadchodzi zagrożenie. Mózg w tym stanie szybko się męczy.

Da się przed tym jakoś bronić?

Da się. Jednym z moich głównych źródeł frajdy na lotnisku jest obserwowanie ludzi. Spostrzegam sporo osób z czapkami czy kapeluszami nasuniętymi na nos, słuchawkami na uszach. Widać w tym próbę stworzenia przestrzeni wokół siebie, odcięcia się od nadmiaru bodźców – to jedna droga. Można spróbować jeszcze zmiany perspektywy. Czyli po prostu usiąść, obserwować i celebrować ten moment, gdy spotykają się przedstawiciele wielu nacji.

To dla mnie zawsze ciekawe doświadczenie – zobaczyć, że pomimo różnic w wyglądzie i kulturze, te inne rodziny zachowują się na lotnisku tak samo jak nasza rodzina. Dzieci marudzą, przyklejają się do mamy, szukają atrakcji do zabawy. Nastolatkowie odpalają muzykę ze smartfona i zanurzają się w swoim świecie. Rodzice, pomimo widocznych spięć między sobą, starają się trzymać wszystko w ryzach. Taka obserwacja może nas wiele nauczyć i pomóc się wyciszyć przed podróżą.

Odpocznij od urlopu na naszym Instagramie

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez eSky Polska (@esky_pl)

 

Na co jeszcze uważać pod kątem stresu w podróży?

Na oczekiwania. Często jedziemy na wakacje z jakimś oczekiwaniem – że odpoczniemy w pięknym miejscu, że będziemy miło spędzać czas z rodziną, że jakieś konflikty, które były wcześniej, na czas wyjazdu pójdą w niepamięć. Tymczasem miejsce w rzeczywistości może okazać się dalekie od wyobrażeń. Na przykład pięknie prezentujący się na zdjęciach hotel może znajdować się w niezbyt przyjaznej dzielnicy. 

A napięcia międzyludzkie raczej eskalują. Pod wpływem stresu przygotowań, presji zadowolenia wszystkich stajemy się bardziej niecierpliwi i konfrontacyjni – zwłaszcza w ciepłych, słonecznych krajach, tak chętnie wybieranych na wakacje. Są naukowe dowody na to, że wysoka temperatura podnosi poziom agresji. Poza tym na wakacjach spędzamy ze sobą o wiele więcej czasu, niż na co dzień, gdy dzielimy czas między pracę, szkołę i zajęcia dodatkowe. Gdy przebywamy ze sobą niemal non stop, znacznie łatwiej o konflikt.

Podróżniczka w kajaku na Lake Louise (Kanada)
Podróżniczka w kajaku na Lake Louise (Kanada) © shutterstock

Czyli im mniej oczekiwań, a im więcej przygotowań i zaplanowanego oddechu po powrocie z podróży, tym lepiej?

Dokładnie. Żeby naprawdę wypocząć na wyjeździe, warto zadać sobie kilka pytań, a najważniejsze z nich to: po co ja w ogóle podróżuję? Pomocniczo: kiedy czuję, że naprawdę się relaksuję? Czy mam duszę odkrywcy, który chłonie energię ze zwiedzania, poznawania nowych ludzi i innych kultur? Czy może bardziej szukam adrenaliny, atrakcji i beztroskiej zabawy? A może potrzebuję spokojnego poranka – cała rodzina jeszcze śpi, a ja mogę wypić kawę na tarasie, chłonąć zapach lasu czy morską bryzę i pobyć chwilę w ciszy ze swoimi myślami. 

Podświadomie każdy pewnie trochę to czuje, ale mało ludzi zadaje sobie takie pytania wprost.

A one są podstawowe, jeżeli chcemy naprawdę skorzystać z dobrodziejstw podróży. Często wybieramy kierunki czy doświadczenia na wakacje tylko dlatego, że są modne albo wszyscy je zachwalają. Albo dlatego, że ktoś inny ułożył za nas plan wyjazdu, a nam jest tak wygodniej, bo możemy wreszcie odpocząć od podejmowania decyzji. I to też jest w porządku! Tylko pamiętajmy, że z wyjazdu przywozimy znacznie więcej niż pamiątki i zdjęcia ładnych widoczków. Przywozimy emocje, wspomnienia zapachów i kolorów i pamięć o tym, czego doświadczyliśmy od napotkanych osób. Warto świadomie zaplanować, jakich przeżyć będziemy tam szukać.

Wypoczywaj po swojemu

Czy to jest właśnie droga do poprawienia mitycznego dobrostanu?

Być może, choć dla każdego będzie trochę inna. Jedni będą potrzebować długich wakacji, bo dopiero po tygodniu naprawdę zapomną o pracy. A innym wystarczy kilkudniowy wypad w ciekawe miejsce, by naładować baterie. Można powiedzieć, że podróż jest wypoczynkiem dla umysłu w tym sensie, że podczas niej zmieniają się wykorzystywane obszary pamięci długotrwałej. W domu jestem matką, partnerką, opiekunką starszych rodziców, codziennie przetwarzam bardzo podobne informacje i schematy zachowań. W podróży z przyjaciółkami, solo czy z partnerem mogę zrezygnować z tych ról na parę dni. Nie myśleć o tym, co zrobić na obiad, tylko o tym, w której kawiarni zamówić sobie kawę i ciastko. I to jest właśnie wypoczynek – przegrzane w pracy i w domu obszary mózgu wypoczywają, a uaktywniają się zupełnie inne.

Podróżniczka w Kapadocji © shutterstock
Podróżniczka w Kapadocji © shutterstock

To jak podróżować, by czerpać z tego jak najwięcej korzyści dla psychiki?

Warto zacząć od zastanowienia się, które wakacje wspominam najlepiej i dlaczego. Co takiego sprawiło, że wróciłam z tego wyjazdu szczęśliwa? I jak mogę to powtórzyć? Czy był to wyzwalający adrenalinę zjazd tyrolką w górach, czy może spokojna rowerowa przejażdżka brzegiem jeziora, a może po prostu zderzenie z odmienną, niezwykłą kulturą? Kolejny krok: planując aktywności na urlopie, pomyślmy o własnych potrzebach. Możemy ustalić wstępny plan z towarzyszami podróży – czasami naprawdę lepiej się rozdzielić i spędzić ze sobą trochę mniej czasu, niż na siłę zaliczać kolejne muzeum albo siedzieć na plaży, jeśli mamy ochotę na coś zupełnie innego. Zdrowe kompromisy naprawdę mogą uratować wyjazd.

Odpocznij od codzienności na krótkim wyjeździe

W ostatnim czasie echem odbiło się hasło „terapia podróżami”. Jest w nim ziarnko prawdy, czy to kompletna przesada?

Terapia to jest mocne słowo. Terapia to leczenie – długotrwały proces, który może zająć nawet lata. Kilka dni czy nawet tygodni wakacji nie wystarczy, by zmienić nawyki, które zapisywaliśmy w sobie przez całe 20, 30 czy 40 lat życia. Natomiast podczas podróży można doświadczyć głębszego wglądu w siebie i autorefleksji. Na wyjazdach radzimy sobie z różnymi stresorami w obcych miejscach – jak choćby opóźniony lot, zepsute auto, dogadywanie się w innym języku. Nabieramy wiary we własną sprawczość, ale także w to, że na świecie są życzliwi ludzie – z reguły lokalsi chętnie pomagają turystom. A po powrocie może zdarzyć się, że sytuacje, które wcześniej nas stresowały – jak choćby marudzenie dziecka, że dziś nie chce zakładać skarpetek do przedszkola, bo są za szorstkie – okazują się drobnostkami. To idź, dziecko, bez skarpetek 🙂


dr Małgorzata Wypych – prezeska Mental Health Center, psycholożka, specjalistka w zakresie interwencji psychologicznej, zarządzania stresem w incydentach o charakterze krytycznym i wsparcia psychologicznego w organizacjach. Nauczycielka akademicka z 15-letnim doświadczeniem, autorka licznych publikacji z zakresu psychologii. Uwielbia podróże, które pozwalają całkowicie oderwać się od codzienności.


FAQ

Instagram

Szukasz konkretnego miejsca?