Mam przezwisko Walking Chris. Kocham chodzić. Często zabieram na spacer osoby z pracy na rozmowy okresowe. Albo idziemy z kimś na lunch, a potem na godzinny spacer — mówi Krzysztof Wojewodzic.

Znamy ten wzorzec: żeby coś osiągnąć, trzeba ciężko pracować, trzeba z czegoś zrezygnować, trzeba coś poświęcić. To jest ta praca po godzinach, praca w weekendy… Czy jest możliwe, żeby osiągnąć sukces i nie dostać zawału?

To jest trudne pytanie, które każdy musi sobie zadać. Co to znaczy osiągnąć sukces? W sensie takim mierzalnym? Oczywiście bycie przedsiębiorcą czy przedsiębiorczynią ma ten atut, że można pewne rzeczy porównać. Zysk, przychód… To łatwiej porównać niż bycie świetnym nauczycielem na przykład. Bo co jest ważniejsze, czy to, że dzieci mnie lubią, czy, że zdają dobrze egzaminy? A może chodzi o to, żeby nauczyć ich kreatywnie myśleć? Dla mnie mierzalnym czynnikiem sukcesu jest to: czy jesteś szczęśliwa? Czy jesteś szczęśliwy? 

Czy jako przedsiębiorca czujesz to szczęście? 

Badania pokazują, że statystycznie przedsiębiorcy są szczęśliwsi. Dlaczego? Bo są wolni, to znaczy w większym stopniu mogą decydować o swoim czasie: kiedy pracują, jak pracują i z jakiego miejsca. Dodam też, że w tych badaniach wychodzi, że przedsiębiorcy pracują więcej, a i tak czują się szczęśliwi. To właśnie ta wolność. Co z nią zrobimy, zależy już od nas. Są ludzie, którzy ją wykorzystują, żeby bardzo dużo pracować i osiągać sukcesy, są osoby, które wolą pracować mniej i podróżować albo spędzać czas z rodziną.

Ojciec i syn spędzają czas w lesie. Jesienny spacer
Ojciec i syn na jesiennym spacerze w lesie © iStock

Czy był taki moment w trakcie twojej kariery, że powiedziałeś sobie: „Hola hola stop, zmieniam azymut, nie chcę być dłużej w miejscu, w którym się znalazłem”?

Ja myślę, że często przychodził taki moment i cały czas lubię siebie redefiniować. W te wakacje miałem zaplanowane sporo wyjazdów, ale miałem bardzo poważną sytuację z dzieckiem. Całe wakacje musiałem spędzić w szpitalu i w domu. Byłem jednak szczęśliwy, że mam tę wolność i mogę dokonać wyboru, że dzielimy się tymi obowiązkami i tymi trudnościami po równo. Połowę czasu nocowałem wtedy z dzieckiem, połowę żona. Nie spoczywało to wszystko na niej.

Czy możliwy jest dla ciebie wyjazd bez komputera i bez telefonu? 

To zawsze jest wyzwanie. To trochę ewoluowało u mnie, bo jednak ten telefon jest super dystraktorem. Aplikacje mobilne są bardzo przydatne, ale teraz już służą dosłownie do wszystkiego, już nie mówię o mediach społecznościowych. Jest też bardzo fajny ten tryb i w Google i Apple, tryb skupienia, gdzie tylko osoby, które macie w ulubionych, mogą się do was przebić. Właściwie większość czasu mam telefon włączony w tym stanie. Telefon ma tak ogromny na nas wpływ, że zostawienie go gdzieś daleko jest formą wolności, wielkim przywilejem. Kiedyś w górach czy na wyjazdach słuchałem podcastów albo muzyki. Zmieniłem to. Teraz słucham swoich własnych myśli, po prostu wyciszam się. Podobnie było z bieganiem. Kiedyś zabierałem telefon i właśnie słuchałem czegoś, ale czasem ktoś zadzwonił. Też to zmieniłem. Teraz zabieram tylko klucz do domu i to jest w ogóle jakaś niesamowita wolność.

Zostaw komputer w domu i zrelaksuj się na krótkim wyjeździe

W jaki sposób pracujesz?

Jestem zwolennikiem trybu life-work blending i podkreślam, life-work, czyli life jest pierwsze. A blending w takim sensie, że to się powinno się przenikać. Większość czasu pracuję normalnie. Staram się pracować cztery dni w tygodniu, a w jeden dzień gdzieś pojechać, czy na rower, czy na kitesurfing, żeby mieć nową energię. Jednak nie mam nic przeciwko pracy czy to wieczorem, czy w weekend. Szczególnie w pracy koncepcyjnej nad książkami. Pracuję dużo, pracuję naukowo. Trzy miesiące w roku spędzamy na Wyspach Kanaryjskich, gdzie faktycznie moje tempo pracy trochę zwalnia na rzecz spędzania czasu z rodziną i przyjaciółmi.

Intensywnie.

Podam przykład. Dużo moich kolegów przedsiębiorców zrealizowało swoje marzenie, żeby kupić porsche, ferrari albo jakiś fajny samochód. I to wszystko jest okej, jak widzę, że koledzy lubią się ścigać, bawić się. Gorzej jeśli chodzi o nasze ego i tak naprawdę coś sobie kompensujemy, albo chcemy coś komuś udowodnić. Chodzi po prostu, by nie tworzyć sobie wyobrażeń, które nie dają nam szczęścia. Ja właśnie próbuję sobie sięgnąć pamięcią, czy kiedykolwiek kupiłem samochód… Ale na przykład bardzo lubię jeździć na rowerze i mam solidne rowery. Jeden w góry, drugi na niziny.

Pieniądze szczęścia nie dają?

Oczywiście, że fajnie jest mieć zaspokojone potrzeby materialne i nie martwić się o pieniądze. Natomiast powyżej pewnej kwoty zaczynają się problemy: w co zainwestować wolne środki? A czy ktoś nas nie okradnie? Co z bezpieczeństwem rodziny? Prywatnością? I tak dalej. Więc to jest pierwszy czynnik: czyli spokój materialny. Drugi to właśnie, co chcemy tak naprawdę osiągnąć?

Oprócz dóbr materialnych jest jeszcze czas. No i ten czas też jest ograniczony. Nie chcę zabrzmieć jak jakiś stary mędrzec, mam 37 lat, ale oczywiście czuję upływ czasu. I właśnie, czy zdążę zrealizować swoje marzenia? Obserwuję też moich rodziców, którzy dużo podróżują. Ostatnio przez miesiąc byli w Kanadzie i korzystają z tego, że są jeszcze zdrowi i pełni sił. 

Czym więc jest dla ciebie dobrostan?

Michał Szafrański, znany bloger specjalizujący się w tematyce finansowej pisze, że nie lubi podróży, że nie jest to w obszarze jego zainteresowań. Męczy go to przemieszczanie się i tak dalej, no ale lubi grać w Counter Strike’a. Fajnie, że spełnia swoje marzenie. Realizuje to, co zapewne lubi robić. I ważne jest to odnaleźć. Nie zmuszać się na siłę.

Ostatnio odnajduję się w podróżach przy okazji. Wybieram się wtedy np. na pobliską Górę Ślężę czy Radunię, gdzie jeżdżę na rowerze, czasem tam też wchodzę. Jak jestem na konferencji w Rzeszowie, to na dwa dni wypadam w Bieszczady. Po prostu to jest dla mnie dużo łatwiejsze. Jak jestem na spotkaniach europejskich, to też przy okazji organizuję jakieś dwudniowe, trzydniowe wyjście. Ostatnio wchodziliśmy na Toubkal, najwyższy szczyt Maroka, przy okazji jednej z konferencji.

Mikropodóże są dla ciebie ważne?

Ja po prostu bardzo kocham te lokalne podróże. W tym roku byłem na dwóch lokalnych szlakach, czyli Głównym Szlaku Świętokrzyskim – próbowałem go przejechać rowerem – i na Małym Szlaku Beskidzkim. To dla mnie najlepsza forma medytacji, wtedy przychodzą najlepsze pomysły . Wcale nie trzeba wyjeżdżać na Korsykę na szlak GR20, czy Pacific Trail Crest, żeby doświadczyć czegoś bardzo głębokiego. 

Wnosisz coś ze swojej pracy do sposobu, w jaki podróżujesz?

Jak miałem 14 lat, przeczytałem bestseller Jak być panem swojego czasu i swojego życia Alana Lakeina i ta książka zmieniła moje życie. Zacząłem robić codziennie listy i priorytetyzować. To niewątpliwie pomogło mi odnieść sukces i zrealizować wiele planów również egzotycznych podróży: do Australii czy USA, gdzie byłem w trakcie studiów. Ostatnio zauważyłem, że brak spontaniczności i dokładne planowanie zabiera mi część okazji na fajne wyjazdy, na fajne spędzenie czasu, na poznanie inspirujących  ludzi. 

A czy masz jakieś nawyki związane ze spędzaniem wolnego czasu?

Ostatnio odkrywam i eksploruję temat “mikromikropodróży”. Często wdzwaniam się na calle ze spaceru w parku. Masz zupełnie inne odczucie, spacerując, a inne siedząc przy komputerze. Oczywiście nie każdą rozmowę dam radę tak zrobić, szczególnie jak mam dużo do przeanalizowania. Natomiast jestem w takiej amerykańskiej organizacji przedsiębiorców i kiedy z nimi rozmawiam, zawsze jestem na spacerze. Wśród partnerów biznesowych z USA mam przezwisko Walking Chris. Kocham chodzić. Często zabieram na spacer osoby z pracy na rozmowy okresowe. Albo idziemy z kimś na lunch, a potem na godzinny spacer.

Spacer w trakcie pracy
Spacer w trakcie pracy może pozytywnie wpłynąć na nasz dobrostan © iStock

Co daje ci chodzenie?

Nasz mózg jest stworzony do tego, żeby produkować historie. Jeśli ktoś praktykował medytację, to na pewno mieliście kiedyś coś takiego: spróbuj obserwować swój oddech przez dwie minuty, i tu nagle pojawia nam się sto myśli, a przecież miałem obserwować oddech! Nasz mózg, kiedy jest w tym stanie, produkuje tysiące historii.

Niektóre są fajne, inne trzeba trochę wywietrzyć. Uważam, że praktyka medytacji może być bardzo różna, każdy ma jakąś swoją medytację: oddechową, podczas spaceru, na bieżni czy podczas zmywania naczyń. To jest cudowny czas dla czyszczenia naszej głowy i moim zdaniem w długim okresie ma wpływ na to, jak długo będziemy żyć.

Często zdajemy sobie sprawę z tego, co robić, ale wprowadzenie takich zmian w życie nie jest łatwe. 

Bardzo ważnym elementem jest dzielenie się swoim doświadczeniem, przy jednoczesnym braku oceniania. Możesz wygadać się partnerowi życiowemu, mężowi, żonie — to jest fajne. Natomiast powyżej pewnego stopnia nie chcemy po prostu obciążać tej drugiej osoby swoimi problemami, bo jednak zazwyczaj mówimy o problemach. Taka zewnętrzna grupa, jak np. mastermind, może być bardzo pomocna, żeby po prostu przegadać te tematy. Oczywiście wiem, że część osób korzysta z coachów, psychoterapia jest też świetna, żeby jakieś takie podstawowe kwestie sobie poprawić. Dla wielu osób, które znam prywatnie, przejście przez psychoterapię było punktem zwrotnym w życiu.

Wypoczywaj po swojemu

Technologia nie zawsze pomaga nam w zadbaniu o siebie. Jak myślisz, jak zmieni się podróżowanie w świecie sztucznej inteligencji?

Być może kiedyś turystyka będzie wirtualna. Google pracuje nad projektami, dzięki którym możesz odbyć wirtualny spacer po Wersalu i innych topowych miejscach. Zastanawiam się więc, czy technologia kiedyś pozwoli nam na to, żebyśmy faktycznie mogli sobie przez nie „przechodzić”. Dostrzegam pewne aspekty już teraz. Chodzimy na bieżni i na ekranie wyświetlają nam się topowe traile w USA czy w Nowej Zelandii. Tylko siłownię mam od siebie 10 minut na rowerze, a Nowa Zelandia daleko. Są już wirtualne wyścigi kolarskie na rowerach stacjonarnych, są już wirtualne wspinaczki na Mont Everest i tego trochę powstaje i można też się ścigać z innymi osobami. Niektórzy to lubią.

Być może, jeśli miałbym coś mówić o nowinkach, czy w ogóle aspekcie wirtualnego meta świata, to może turystyka ewoluuje w tę stronę. Pytanie tylko, jak to się przełoży na nasz dobrostan?


Dr Krzysztof Wojewodzic – prezes Escola S.A. – najszybciej rozwijającej się spółki IT wg Deloitte Fast 50 Growth Stars. Autor bestsellerowych kursów online nt. strategii i biznesu. Visiting professor na Akademii Leona Koźmińskiego, wykładowca na kierunku sztuczna inteligencja. Kierownik projektów AI w ramach Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Prowadzi jeden z najpopularniejszych podcastów w branży IT „Escola Mobile”. Na zaproszenie The Economist reprezentował Polskę m.in. podczas World Economic Forum w Davos czy Global Agenda w Londynie.

Krzysztof Wojewodzic escola wywiad


FAQ

Instagram

Szukasz konkretnego miejsca?