10 najstraszniejszych miejsc na świecie – lista
- Edynburg, Szkocja – podziemne uliczki i zagadka miniaturowych trumien
- Katakumby Paryża, Francja – ossuarium ze szczątkami milionów ludzi
- Wyspa Lalek, Meksyk – setki starych lalek pośród kanałów Xochimilco
- Aokigahara, Japonia – gęsty las u podnóża góry Fuji
- Stanley Hotel, USA – hotel, który zainspirował Stephena Kinga
- Roswell, USA – miejsce narodzin jednej z najsłynniejszych legend o UFO
- Ossuarium w Sedlcu, Czechy – kaplica ozdobiona ludzkimi kośćmi
- Fort Bhangarh, Indie – opuszczone miasto owiane legendą o klątwie
- Port Arthur, Tasmania – dawna kolonia karna z mroczną historią
- Trójkąt Bermudzki – jeden z najbardziej znanych mitów o tajemniczych zaginięciach
Nie każda opowieść o duchach czy klątwach ma potwierdzenie w faktach. Czasem właśnie granica między tym, co wydarzyło się naprawdę, a tym, co dopowiedziały kolejne pokolenia, okazuje się najbardziej fascynująca. Poznaj najstraszniejsze miejsca na świecie i sprawdź, gdzie kończy się udokumentowana historia, a zaczyna legenda.
1. Edynburg, Szkocja. Tajemnica ukryta pod miastem
Kamienne zaułki Starego Miasta, wysokie kamienice i uliczki opadające od Royal Mile od wieków dostarczały materiału do opowieści o duchach Edynburga.
Pod Royal Mile można dziś wejść do Mary King’s Close, sieci XVII-wiecznych uliczek i pomieszczeń zachowanych pod późniejszą zabudową miasta. Podczas wielkiej epidemii dżumy w 1645 roku choroba szybko rozprzestrzeniała się w ciasno zamieszkanym Starym Mieście. Popularna opowieść mówi, że zakażonych mieszkańców Mary King’s Close zamurowano żywcem. Nie ma na to historycznych dowodów – jest to jedna z legend, które z czasem obrosły to miejsce. Samo życie w dawnym Edynburgu było wystarczająco trudne, by nie trzeba było dodawać do niego takiego zakończenia.
Jeszcze ciekawsza zagadka czeka na powierzchni. W 1836 roku chłopcy polujący na króliki na zboczach Arthur’s Seat znaleźli w skalnej szczelinie 17 maleńkich trumien. Każda miała około 9,5 cm długości i skrywała drewnianą figurkę w ubraniu. Do dziś przetrwało osiem trumienek, które można zobaczyć w National Museum of Scotland. Łączono je z czarami, marynarskimi przesądami, a nawet morderstwami Burke’a i Hare’a. Żadna z teorii nie została jednak ostatecznie potwierdzona.

2. Katakumby Paryża, Francja. Drugie miasto 20 metrów pod ziemią
Na powierzchni kawiarniane stoliki, bulwary i światła miasta. Tymczasem około 20 metrów poniżej imperium śmierci.
Pod koniec XVIII wieku stolica Francji miała poważny problem. Przepełnione cmentarze w centrum stwarzały zagrożenie sanitarne, dlatego władze postanowiły przenieść ludzkie szczątki do nieczynnych kamieniołomów znajdujących się wówczas poza granicami miasta. Pierwsze transporty z cmentarza Saints-Innocents odbyły się w latach 1785–1787, nocą, aby nie wywoływać protestów mieszkańców.
Z czasem kości zaczęto układać w starannie zaprojektowane ściany z czaszek, kości udowych i piszczelowych. Powstało miejsce będące jednocześnie ossuarium, zabytkiem i osobliwym pomnikiem przemijania. Katakumby mieszczą szczątki kilku milionów paryżan. Oficjalna trasa ma około 1,5 km długości, schodzi na głębokość odpowiadającą mniej więcej pięciu kondygnacjom i prowadzi przez niewielką część znacznie większej sieci dawnych wyrobisk.

Nad wejściem do ossuarium widnieje słynne ostrzeżenie: „Zatrzymaj się! Tu jest imperium śmierci”. W tym przypadku nie jest to marketingowy slogan wymyślony dla turystów. Katakumby zaczęto otwierać dla odwiedzających już w 1809 roku.
3. Wyspa Lalek, Meksyk. Setki spojrzeń wśród kanałów Xochimilco
Kolorowe łodzie trajineras, ogrody na chinampach i kanały będące pozostałością dawnego krajobrazu Doliny Meksyku – Xochimilco to jedno z najbardziej niezwykłych miejsc w stolicy Meksyku. W jego spokojniejszej części znajduje się jednak zakątek, który wygląda zupełnie inaczej.

Isla de las Muñecas, czyli Wyspa Lalek, jest obwieszona setkami starych zabawek. Niektóre straciły oczy, inne kończyny, jeszcze inne przez lata pokryły się kurzem, mchem i śladami pogody.
Według miejscowej legendy mieszkający tutaj Julián Santana zaczął wieszać lalki po tym, jak w pobliżu jego chinampy miała utonąć dziewczynka. Wierzył podobno, że zabawki pozwolą mu chronić się przed jej duchem i innymi złymi siłami. Tak właśnie historię wyspy opisują również lokalne władze Xochimilco – jako legendę, nie udokumentowane wydarzenie.
Sama podróż na wyspę jest częścią doświadczenia. Dociera się do niej łodzią przez mniej uczęszczane kanały Xochimilco, którego system wodny i tradycyjne chinampy zostały wraz z historycznym centrum Mexico City wpisane na listę UNESCO.

Wyspa Lalek jest więc czymś więcej niż scenografią jak z horroru, to legenda osadzona w jednym z najstarszych kulturowych krajobrazów miasta.
4. Aokigahara, Japonia. Las, który wyrósł na lawie
U podnóża góry Fuji rozciąga się las tak gęsty, że Japończycy nazwali go Jukai – Morzem Drzew. Aokigahara przez lata obrósł ponurą sławą, szczególnie za sprawą filmów, książek i internetowych opowieści. Tymczasem jego prawdziwa historia jest nie mniej interesująca.
Las wyrósł na rozległym polu lawowym utworzonym po potężnej erupcji Fuji w 864 roku. Pod ziemią zastygająca lawa pozostawiła tunele i jaskinie, które można dziś oglądać w okolicy. W Narusawa Ice Cave przez cały rok utrzymuje się lód, a średnia temperatura wewnątrz wynosi około 3°C. Z kolei ściany Fugaku Wind Cave zbudowane są z porowatego bazaltu, który pochłania dźwięk, przez co wnętrze jaskini ma wyjątkową akustykę.

Aokigahara jest również miejscem, z którym od lat łączony jest trudny temat samobójstw. Warto jednak nie redukować całego lasu do tej reputacji ani traktować jej jak turystycznej atrakcji. To przede wszystkim niezwykły obszar przyrodniczy powstały dzięki aktywności wulkanicznej Fuji, z wyznaczonymi trasami i jaskiniami lawowymi, które najlepiej poznawać odpowiedzialnie i bez schodzenia ze szlaków.
5. Stanley Hotel, Kolorado, USA. Noc, po której powstało „Lśnienie”
W 1909 roku w Estes Park w Górach Skalistych otwarto elegancki Stanley Hotel. Kilkadziesiąt lat później jedna noc spędzona w jego niemal pustych wnętrzach pomogła stworzyć jeden z najsłynniejszych hoteli w historii literatury – fikcyjny Overlook ze „Lśnienia”.
Stephen King zatrzymał się w Stanleyu w latach 70., gdy hotel przygotowywał się do zakończenia sezonu. Puste korytarze i atmosfera ogromnego budynku wywarły na nim tak silne wrażenie, że pobyt stał się jednym z impulsów do napisania powieści wydanej w 1977 roku. Dziś hotel sam traktuje tę historię jako ważną część swojej tożsamości i organizuje osobne zwiedzanie poświęcone „Lśnieniu”.
Słynna ekranizacja Stanleya Kubricka z 1980 roku nie była jednak kręcona w Stanley Hotel. Z hotelem związana była natomiast późniejsza telewizyjna adaptacja powieści z 1997 roku.

Do tego dochodzą opowieści o duchach, niewyjaśnionych dźwiękach i zjawach, które przez lata stały się częścią miejscowego folkloru. Hotel organizuje nawet wieczorne ghost tours, ale sam opisuje je jako połączenie historii, udokumentowanych relacji i legend. I chyba właśnie tak najlepiej do nich podchodzić.
Jak dolecieć? Najbliższym dużym lotniskiem jest Denver International Airport (DEN), skąd do Estes Park i Stanley Hotel jedzie się około 1,5 godziny. Najprostsze warianty to lot z jedną przesiadką, np. we Frankfurcie, Monachium, Londynie, Paryżu lub Reykjavíku. Z Warszawy najszybsze połączenia z jedną przesiadką zaczynają się od ok. 12 godz. lotu, podobnie z Krakowa.
6. Roswell, Nowy Meksyk. Jak kilka szczątków stworzyło legendę o UFO
Latem 1947 roku na ranczu w Nowym Meksyku znaleziono tajemnicze szczątki. 8 lipca Roswell Army Air Field ogłosiło, że wojsko weszło w posiadanie „latającego dysku”. Niedługo później komunikat zmieniono: obiekt miał być balonem meteorologicznym.
I tak rozpoczęła się historia, która do dziś jest jednym z fundamentów popkultury związanej z UFO.

Po latach amerykańskie siły powietrzne przeprowadziły ponowne badanie archiwów. Oficjalny raport wskazał, że odnalezione materiały były związane z Project MOGUL – tajnym wówczas programem wykorzystującym balony wyposażone w aparaturę pozwalającą wykrywać radzieckie próby jądrowe.
Wyjaśnienie jednak nie usatysfakcjonowało poszukiwaczy UFO. Wręcz przeciwnie. Korzystając z kontrowersyjności tematu, Roswell uczyniło z niego część współczesnej tożsamości. W centrum działa International UFO Museum & Research Center, poświęcone incydentowi z 1947 roku oraz historii zainteresowania zjawiskami UFO.
Jak dolecieć? Do Roswell w Nowym Meksyku można dolecieć praktycznie pod samo miasto — działa tam Roswell Air Center (ROW). Z Polski nie ma jednak połączeń bezpośrednich. Lotnisko w Roswell obsługuje obecnie regularne loty m.in. z Dallas/Fort Worth (DFW) i Denver (DEN)
7. Ossuarium w Sedlcu, Czechy. Żyrandol z ludzkich kości
W Sedlcu, części Kutnej Hory, pod kościołem Wszystkich Świętych znajduje się ossuarium, w którym spoczywają szczątki około 40 tysięcy osób. Trafiały tu między innymi kości zmarłych podczas epidemii dżumy i wojen.
To, co wyróżnia Sedlec, zobaczysz dopiero po wejściu do kaplicy. W XIX wieku František Rint uporządkował część szczątków, tworząc z nich dekoracje: krzyże, piramidy, herb rodu Schwarzenbergów, a przede wszystkim ogromny żyrandol, w którym wykorzystano różne kości ludzkiego szkieletu.
Pierwszą reakcją może być zdziwienie. Warto jednak spojrzeć na ossuarium w jego kulturowym kontekście. Sedlec nie powstał jako gabinet osobliwości. Jest przykładem dawnego memento mori – przypomnienia o przemijaniu i równości ludzi wobec śmierci.

Przy okazji warto zobaczyć również samą Kutną Horę. Jej historyczne centrum wraz z kościołem św. Barbary i katedrą w Sedlcu należy do najważniejszych zespołów zabytkowych Czech. Mroczna ciekawostka może więc stać się początkiem całkiem bogatej podróży przez historię średniowiecznej Europy.
Jak dojechać? Do Ossuarium w Sedlcu najłatwiej dotrzeć przez Pragę. Z Polski można dolecieć na lotnisko im. Václava Havla, a następnie pojechać do Kutnej Hory pociągiem z głównego dworca w Pradze – podróż trwa około godziny. Samo ossuarium znajduje się w dzielnicy Sedlec, niedaleko głównej stacji kolejowej w Kutnej Horze. Z południowej Polski wygodną alternatywą może być też podróż samochodem.
8. Fort Bhangarh, Indie. Ruiny, do których po zmroku się nie wchodzi
U podnóża zielonych wzgórz Aravalli w Radżastanie leżą ruiny dawnego miasta. Są pozostałości pałacu, świątyń, rezydencji i starego bazaru. I jedna z najsłynniejszych legend o klątwie w Indiach.
Bhangarh zostało założone w XVII wieku przez Radżę Madho Singha. Według informacji Rajasthan Tourism w najlepszym okresie na terenie miasta znajdowały się tysiące domów. Z czasem Bhangarh podupadło i zostało opuszczone.

Dlaczego? Jedna z najpopularniejszych opowieści dotyczy księżniczki Ratnavati i czarownika, który miał próbować zdobyć jej miłość za pomocą zaklęcia. Kiedy podstęp się nie udał, przed śmiercią przeklął Bhangarh. Inna legenda mówi o pustelniku, który zgodził się na budowę miasta pod warunkiem, że żaden budynek nie rzuci cienia na jego dom.
Historie o klątwach nie są oczywiście dowodem na zjawiska nadprzyrodzone. Faktem jest natomiast, że obiekt zwiedza się od wschodu do zachodu słońca, a poza tymi godzinami nie jest udostępniany turystom.
9. Port Arthur, Tasmania. Historia mroczniejsza od opowieści o duchach
Osada na Półwyspie Tasmana powstała w 1830 roku jako niewielka stacja zajmująca się pozyskiwaniem drewna, ale szybko przekształciła się w jeden z najważniejszych ośrodków australijskiego systemu karnego. W latach 40. XIX wieku przebywało tu ponad 1100 skazańców. Dziś Port Arthur jest częścią wpisanych na listę UNESCO Australian Convict Sites – zespołu miejsc dokumentujących system masowego transportowania więźniów do kolonialnej Australii.

Opowieści o duchach pojawiały się tutaj już w XIX wieku. Według zarządców obiektu podczas 47 lat funkcjonowania kolonii karnej w Port Arthur zmarło ponad tysiąc osób, a relacje o niewyjaśnionych zjawiskach są notowane co najmniej od 1870 roku. Dzisiaj można wziąć udział w wieczornym zwiedzaniu z latarniami, podczas którego przewodnicy opowiadają zarówno o historii miejsca, jak i o narosłych wokół niego legendach.
Jak dolecieć? Najwygodniej dolecieć z Polski do Hobart, stolicy Tasmanii i najbliższego dużego lotniska względem Port Arthur. Podróż wymaga co najmniej dwóch przesiadek – zwykle jednej w dużym hubie, np. Dosze lub Dubaju, oraz kolejnej w Australii, np. w Melbourne lub Sydney. Z Hobart do Port Arthur pozostaje około 100 km, czyli mniej więcej 1,5 godziny jazdy samochodem.
10. Trójkąt Bermudzki. Najsłynniejsze tajemnicze miejsce, którego nie ma na mapie
Floryda, Bermudy i Portoryko – pomiędzy nimi rozciąga się obszar Atlantyku, któremu kultura popularna przypisała dziesiątki niewyjaśnionych katastrof statków i samolotów. Nazwano go Trójkątem Bermudzkim.
Problem w tym, że nie ma nawet jednej oficjalnie ustalonej granicy tego obszaru. Amerykańska Board on Geographic Names nie uznaje „Bermuda Triangle” za oficjalną nazwę geograficzną.

Również tajemnicze zniknięcia wyglądają inaczej, gdy odejdzie się od legendy. NOAA zwraca uwagę, że przez rejon przechodzą huragany i burze tropikalne, silny Prąd Zatokowy może szybko zmieniać warunki na morzu, a intensywny ruch statków i samolotów zwiększa liczbę zdarzeń, które można później włączać do opowieści o Trójkącie. Nie ma dowodów, że niewyjaśnione zaginięcia zdarzają się tutaj częściej niż w innych dużych i intensywnie uczęszczanych częściach oceanu.
Same Bermudy są za to jak najbardziej realne – i zamiast wypatrywać wirów prowadzących do innych wymiarów, można po prostu zobaczyć wyspy położone na środku Atlantyku. Czasem rzeczywistość nie musi być paranormalna, żeby była ciekawa.
Jak dolecieć na Bermudy z Polski?
Najwygodniej lecieć na L.F. Wade International Airport (BDA), główne lotnisko Bermudów. Z Polski nie ma bezpośrednich połączeń, dlatego trzeba zaplanować przesiadkę, np. w Londynie, Nowym Jorku lub Toronto. Po przylocie wyspę można wygodnie zwiedzać autobusami, promami, taksówkami lub wynajętym mikrosamochodem.
